STRAWBERRY CARMEX – CARMA LABORATOIRES

Pomadki Carmex używam już od kilku ładnych miesięcy. Zachęciła mnie do niego moja koleżanka, która użyczyła mi kiedyś swojej pomadki. Był wtedy zimowy wieczór, mróz ściskał ziemię, a ja miałam spierzchnięte usta i żadnego balsamu przy sobie.

Strawberry Carmex zaskoczył mnie swoim działaniem nawilżającym. Naprawdę. W pierwszym odruchu poczułam lekkie szczypanie i pomyślałam, że pewnie po prostu pomadka podrażniła moje spierzchnięte usta. Koleżanka jednak uprzedziła moją uwagę i powiedziała, że tak ma być.

Opakowanie

Przyzwyczaiłam się do tego, że większość balsamów do ust jest aktualnie sprzedawana w formie wysuwanego sztyftu, bądź w słoiczku. O ile pomadki w słoiczku są dla mnie nie do przyjęcia – mam wkładać za każdym razem brudnego palucha w słoiczek, czy może mam wkładać dzióbek do tego pojemniczka? – to opakowanie Carmexu skojarzyło mi się z dziecięcą pomadką dla małych dziewczynek. Bo czy żółto-czerwone opakowanie wygląda poważnie? Opakowanie zawiera 10 g balsamu do ust, co jest mniejszą ilością niż w chociażby standardowej Nivei w sztyfcie. Made in the USA.

Odwrotna strona opakowania.
Odwrotna strona opakowania

Co obiecuje producent?

Odkryj jak niewiarygodnie staną się Twoje usta dzięki zastosowaniu tego intensywnie nawilżającego balsamu do ust o wyjątkowo gładkiej konsystencji. Formuła intensywnie nawilżająca Carmex zapewnia doskonałe, wzmożone nawilżanie i sprawia, że nawet najbardziej wysuszone usta ponownie stają się gładkie i delikatne. Łagodzi. Nawilża. Chroni.

Moje wrażenia

Moim zdaniem Carmex jest… naprawdę bardzo dobry. Rzeczywiście z początku delikatnie mrowi w usta, według mnie daje też delikatne uczucie chłodu. Nie oceniam tego ani jako wrażenie przyjemne, ani negatywne, aczkolwiek nie przepadam za dziwnymi sensacjami na skórze po nałożeniu jakiegokolwiek preparatu. Jednak ten balsam naprawdę nawilża. Sprawdza się zimą, w zasadzie to ratuje on moje usta o tej porze roku. Latem również jest przydatny, gdyż zawiera filtr SPF 15. Pachnie ładnie, ale specyficznie. Nie wiem jak pachną inne pomadki z tej serii, gdyż dotychczas używałam jedynie truskawkowego. Szczerze w to wątpię aby właśnie tak pachniały truskawki 😉 Balsam jest zakończony okrągłym kształtem, co akurat jest strzałem w dziesiątkę – bardzo łatwo można go nałożyć. No i nie trzeba patrzeć w lusterku gdzie się go nakłada. Co do nakładania mam jednak jedną uwagę. Balsam intensywnie poddaje się temperaturze otoczenia. Wystarczy, że położę go na słońcu albo koło nagrzanego komputera i staje się rzadki. W zasadzie to chyba normalne w przypadku balsamów do ust, jednak problem zaczyna się w drugą stronę. Gdy próbuję posmarować usta i wyciągam zmarźnięty specyfik z torebki to nie chce on po prostu wyleźć z opakowania. Co jak co, ale skostniałym sztyftem zawsze się jakoś posmaruję. Konsystencja produktu według producenta jest gładka. No tak wyciskając go z opakowania widzę, że jest gładki, jednak po dłuższym czasie gdy znajduje się na ustach odczuwam, że produkt robi się jakby delikatnie chropowaty. Poza tym żadnych uwag nie mam. Może nie jest to pomadka idealna, jednak naprawdę dobrze nawilża, a to jest coś czego przede wszystkim oczekuję od balsamu do ust.

Wygląd balsamu poza opakowaniem
Balsam poza opakowaniem. W kształcie połamanej dżdżownicy.
Podsumowanie

Z pewnością będę dalej korzystała z Carmexu, może wykorzystam inne smaki i formy opakowań 😉 Jednak wciąż nie znalazłam swojego ulubionego balsamu i wciąż będę szukać.


Cena: ok. 10zł

Zakupiony w: Rossmann

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Comments

comments

One thought

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *